Przede wszystkim chciałabym powiedzieć słowo „dziękuję” Autorce za tę książkę. O ks. Janie Kaczkowskim powiedziano i napisano wiele, nakręcono film. Pozornie wydaje się, że wiemy o nim bardzo dużo. Jesteśmy w stanie powiedzieć o nim naprawdę sporo. Ale…
Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad jego drugim, a może pierwszym obliczem? Nad jego kapłaństwem? Czytając tę książkę miałam wrażenie, że ks. Jan dla mnie zaczyna istnieć wreszcie we właściwych płaszczyznach i obrazach. „Linoskoczek. Biografia duchowa ks. Jana Kaczkowskiego” Elżbiety Wiater stawia jego postać we odpowiednich proporcjach. Był człowiekiem, który żył na pełnej petardzie, łamał zasady, miał w sobie humor i powagę, kochał szeroko pojętą tradycję łącząc to ze spontanicznością, kochał człowieka – z jego zaletami, wadami, życiowymi zakrętami. Nikogo nie skreślał, a wręcz odwrotnie – to ten połamany przez życie człowiek, może z nałogami, niezbyt chlubną przeszłością, stał się dla niego wyzwaniem, zadaniem, był najpiękniejszy. Jednak ks. Jan to przede wszystkim kapłan, a „bycie księdzem było jego najgłębszą tożsamością”. „Sutanna i biret: to był Jasia zestaw” – taki jego obraz pozostał we wspomnieniach. „[…] ks. Jan świetnie rozumiał, co mówi swoim strojem, ale też że potrzebuje do niego dorastać, bo sutanna stawia wysokie wymagania” – pisze autorka. Nie znosił bylejakości w każdej dziedzinie życia, od pracy w parafii, w hospicjum, po inne działania, miał „alergię na lipę”.
Książka nie jest biografią, jest podróżą przez duchowość ks. Jana. Kapłaństwo było dla niego sensem życia, wszystko pozostałe od tego się zaczynało i na tym kończyło. I choć mogłoby się wydawać, że świat mediów i potem stanie się onkocelebrytą wciągnęły go w swoje sfery, jednak było to tylko pozorne. Bycie kapłanem stało się drogą, o którą musiał walczyć i z której nigdy nie zszedł. Pokazywał jak kochać życie przy jednoczesnym tworzeniu hospicjum w Pucku, duszpasterzowaniu chorym i w końcu dawaniu świadectwa podczas choroby. Zresztą cały aspekt choroby i opieki nad chorymi w jego posłudze i działalności jest kapitalną lekcją życia i nauczania jak mówić o śmierci.
„Linoskoczek…” pokazuje duchowość ks. Kaczkowskiego jako coś niezwykle żywego, co nie jest tylko zbiorem pewnych haseł wygłaszanych podczas kazań, rekolekcji, czy spotkań. On tą duchowością żył, pokazywał, że może ona być żywa i piękna i nadawać życiu kształt i kolory. Na pewno ważnym rysem jego duchowości jest wielki szacunek i wręcz miłość do tradycji i liturgii trydenckiej.
Książka Elżbiety Wiater nie jest prosta, ani lekka, bo też postać o której pisze nie mieściła się w ramach powszechnie akceptowanych przez społeczeństwo. Czytać ją trzeba powoli, może wracać do zdań, do przemyśleń. Ja tak robiłam, chcąc jak najlepiej zrozumieć spojrzenie autorki na tytułowego linoskoczka.
Dla mnie jeśli ktoś chce poznać życie, działalność i osobowość ks. Jana to proponuję zacząć od tej właśnie książki. Wiele zachowań, wypowiedzi i aspektów działalności można zrozumieć dopiero poznając sferę duchowości ks. Kaczkowskiego. Bez tego będzie tylko niezwykle ciekawym człowiekiem o nietuzinkowej osobowości, innym niż wielu księży, twórcą hospicjum i nauczycielem, jak mówić o chorobie i śmierci. Ale pełny ks. Jan Kaczkowski jest dopiero wtedy, gdy spojrzymy na niego w perspektywie jego serca, wnętrza i powołania. Reszta stanie się zrozumiała.
Elżbieta Wiater, Linoskoczek. Biografia duchowa ks. Jana Kaczkowskiego, Kraków 2025.

